niedziela, 28 października 2007

Weekend w biegu

Sposob na rozregulowanie Olgi? Przestawic czas o godzine do tylu i wyprowadzic ja w tym czasie na spacer. Jak sie rano obudzi, to nie bedzie miala pojecia o co chodzi.

Caly weekend pracuje i wyjatkowo jest to w wiekszosci praca fizyczna a nie intelektualna. Malowalam scene, pilowalam drewno, pracowalam w barze(!), wspinalam sie po dachach i biegalam jak prawdziwy lekkoatleta. Ale po kolei:
Malowalam scene, bo ktos to musi zrobic dla hallowego musicalu, czyli do Copacabany. To samo sie tyczy pilowania drewna. Przerazajace.
Pracowalam w barze w piatek i wczoraj i dzisiaj tez pracuje. Placa mi minimalna angielska stawke, ale za godzine pracy stac mnie na bilet do kina ze znizka studencka (czyli dokladnie na to, czego potrzebuje).
Wspinalam sie po dachach z Anthonym wczoraj o pierwszej nad ranem i mimo ze narobilismy halasu jak male zoo, i wszystko to bylo srednio dozwolone i legalne, to ubawilam sie swietnie. Taki spacer po polnocy swietnie czlowiekowi wplywa na psychike. Szczegolnie jesli lamie sie przy tym kilka zakazow.
Biegalam jak lekkoatleta, bo moj ulubiony Francuz Julien (w taxi, hehe) postanowil minute po jedensatej spotkac sie ze mna o ... jedenastej. I przebieglam caly akademik, a wierzcie mi, ze jest gdzie biegac.

Ale najfajniejsze w calym weekendzie bylo to, ze zaprzyjaznilam sie z wiewiorkami i one mnie niuchaly i opieraly mi sie lapkami o moje lapki! Wiewiorki sa super i wcale nie chca przejac wladzy nad swiatem. Nastepnym razem przyniose im cos do jedzenia. Tylko co jedza wiewiorki? (ja mam humus i ser kozi...)

2 komentarze:

Katarzyna pisze...

nie wiem co jedza wiewiorki, wiem za to co je zjada - mony.

ale Ty tam masz fajnie :)

Book Addict pisze...

ach, zycie studenckie na wyjezdzie - bokosc:)

wiewiorki jedza orzechy - calkiem jak ta z epoki lodowcowej;)

:*