wtorek, 20 stycznia 2009

Nowosci Bristolskie i swiatowe

Bristol zalany jest sloncem. Co prawda codziennie rano slysze przez chwile deszcz, ale do czasu kiedy wyjde na zewnatrz pozostaja po nim tylko wspomnienia i kaluze. Anita biega jak szalona i przez najblizsze dwa tygodnie ma istne urwanie glowy. Ciekawe czy znajdzie tam gdzies czas dla mnie. Oscar udaje ze przyszlosc nie nadejdzie. Katy wlasciwie caly dzien siedzi w bibliotece (sesja wrogiem studenta). Sophie wprowadza sie do nas w sobote. A Charlie'emu bardzo dobrze w niebieskich dzinsach. Serio. Bardzo. To takie podstawowe informacje z ostatnich dwoch dni, zebyscie wszyscy byli na biezaco. O, i Oli mnie nawiedza (jeee!). I moze Moony tez (jeeeee!). Tylko musi skopac tylek chemii i fizyce a potem moze sie zapakowac do najblizszego Ryanaira i odwiedzic stare, ustatkowane, tradycyjne, angielskie smieci.

A ja? Ja probuje bardzo usilnie i z bardzo srednim skutkiem napisac esej o globalizacji. Idzie mi srednio i po raz nie wiem juz nawet ktory z kolei w zyciu postanawiam, ze nastepne eseje napisze z duzo wieksza uwaga i pieczolowitoscia. Bo w tych na kazdym kroku wyplywa lenistwo. A przynajmniej mnie sie tak wydaje patrzac na te swoje wypociny. Dobrze, ze hiszpanski mi idzie dobrze bez zadnych wyrzutow sumienia.

Ide pisac dalej, zeby potem moc z czystym sumieniem (ehm...) wypic jednego drinka i ponarzekac na brak weny.


O! Obama!
(teraz sie okaze czy bylo o co robic cale halo. osobiscie trzymam kciuki bo zadanie nielatwe. preferencje polityczne maja z kciukami niewiele wspolnego - realizm mowi ze sie przydadza)

1 komentarz:

Moony pisze...

Akurat to fizyka i chemia skopaly Moony'emu nie tylko tylek, ale tez morale i ogolem wszystko :(
Z esejem wymieciesz, ja to czuje :)
(i gdzies tam ukradkiem zrob zdjecie Mojego Ulubionego Twojego Chlopaka jak ma na sobie te spodnie :P)

Mua :*