Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas pisania esejow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas pisania esejow. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 stycznia 2009

O tym i o tamtym, slowem miks

Mam cala sterte literatury (w szerokim tego slowa pojeciu) przy lozku:
- Tori Amos Comic Book Tatoo
- International Relations Theories
- Communist Manifesto
- Album Polska Ginaca
- 'Prezydenci' Longina Pastusiaka
- nowego, styczniowego KOTa

Świat krzyczy ze nie pisze eseju, choc wczoraj przyszla do mnie, stojac (stalam ja, nie ona) w kolejce po Wyborcza, inspiracja. Konflikt w Gazie i rezolucja ONZ zapalily ta lampke, ktorej mi od srody brakowalo. I jak przez 48 godzin nie umialam wybrac pytania na esej, tak stojac w tej nieszczesnej kolejce splynal na mnie nie tylko wybor pytania ale i caly motyw przewodni eseju. Tak mnie to zmeczylo, ze uznalam sobote jako dzien pelen pracy intelektualnej. Reszte dnia nie robilam juz nic. A teraz siedze i mysle od czego zaczac. Slowo 'globalizacja' powoduje ze mam ciarki obrzydzenia na plecach. Ile razy mozna dyskutowac o globalizacji? Co to zmienia? Ale jak mus, to mus. A pomysl na esej jest dobry. Zniszcze globalizacje, zniszcze ONZ (ktos sie tym powinien zajac), zniszcze 'pokoj na swiecie' wraz z rownioscia. Wszyscy jestesmy politycznymi egoistami i to wlasnie panstwo jest najwazniejsza jednostka na arenie miedzynarodowej. Nie ONZ, nie Unia Europejska, nie Oxfam i inne LiveAid. Sorry, Bono. Bez wsparcia konkretnych glow, konkretnych panstw nic nie zdzialamy. I o tym bedzie moj smutny esej.

Lolo byl dzis na spacerze na sniegu. Okazalo sie, ze tak naprawde nie jest norweskim lesnym. Jest chyba syjamskim dzunglowym, bo snieg mu nie przypadl do gustu. Juz nie mowiac o minusowej temperaturze.



I na koniec cos z zupelnie innej beczki - Chorzow troszke sentymantalny:

wtorek, 30 grudnia 2008

!

Ilosc slow napisanych do esejow: 181
(przy ogolnym celu ~ 3, 500)

Nie jest zle.

poniedziałek, 3 listopada 2008

CzPE

Oj juz baaardzo dawno nie pisalam, w pokoju mam balagan wielki i niemilosiernie wypalzajacy na korytarz, krzeslo nabyte dopiero wczoraj juz zaczelo sluzyc za garderobe, a wokol pietrza sie lyzeczki po herbacie z mlekiem. Wszystko to jest bardzo symptomatyczne i moze swiadczyc tylko o jednym ... Nadszedl Czas Pisania Esejow. Czas Pisania Esejow cechuje sie totalnym zastojem zycia w godzinach dziennych i aktywnym ogladaniem filmow (tudziez House'a) w godzinach wieczornych. To drugie czesto przeciaga sie do skandalicznych godzin nocnych. Elementem charakterystycznym Czasu Pisania Esejow jest rowniez spozywana przeze mnie ilosc niezdrowego jedzenia - zaczynajac od tabliczki czekolady dziennie przez pizze z duza iloscia ketchupu po zupki z kubka. Wszystko to zapijam herbata, bo jest ona cecha stala dla CzPE. Poranki zaczynam ogladajac spoty wyborcze Baracka Obamy i Johna McCaina, a wieczorem sprawdzam czy ilosc slow w eseju pozostawionym przed kolacja ciagle sie zgadza. I moge przysiac ze bywa iz w czasie CzPE jakies zle chochliki podrzucaja mi dodatkowe slowa do moich prac. W nocy snia mi sie ksiazki o jakze seksownych tytulach: "International Relations", "Globalisation of Civil Society", "Order in World Politics", a Machiavelli krzyczy - "Jestem WSZEDZIE! Gdzie sie nie obrocisz tam zobaczysz MNIE!". Dobrze, ze Czas Pisania Esejow zdarza sie tylko jakies 16 razy w roku, bo gdybym jak w Oxfordzie miala go powtarzac co tydzien, to juz dawno byscie nie mogli cieszyc sie moimi blogowymi zmaganiami o nie.

U, a jakby sie ktos zastanawial to pisze teraz esej pt. "There is no such thing as international society. Discuss". I wbrew pozorom nie wiecie jak brzmi odpowiedz, bo pytanie jest podchwytliwe. Gdybym to wiedziala przedwczoraj to wybralabym inny temat. Teraz za pozno.

Cos mi mowi (chyba moj stopnialy umysl), ze czas do lozeczka. Mniam, mniam.