Ze stanem skupienia i koncentracja jest tak, ze albo z wiekiem czlowiek traci zdolnosc do koncentrowania sie albo skupienie tez jest kwestia pracy i praktyki. Praktyka, jak wiadomo, czyni mistrza.
Ze mnie moze zostac ewentualnie mistrz "Szkoda, ze nie ..." Szkoda, ze zdjec nie robie, bloga nie pisze, hiszpanskiego sie nie ucze tyle ile bym chciala, nie slucham nowej muzyki ze skupieniem, nie czytam kazdego numeru Polityki od deski do deski, nie mialam chwili zastanowic sie nad swoim Twitterem, nie usiadlam do matematyki z bardziej pozytywnym podjesciem, nie upieklam zadnego ciasta od tygodni, nie poswiecam Czesiowi wiecej czasu, nie poszlam tam, nie pojechalam tu, nie robie tego, nie robie tamtego. Lista jest wlasciwie jak lista rzeczy do zrobienia: niekonczaca sie.
Listy chyba w zyciu w ogole maja tak, ze sie nie koncza. Lista Trojki jest wieczna, moja lista zadan do zrobienia w pracy jest nieskonczona, moja lista rzeczy ktore chcialabym zrobic tez rosnie szybciej niz sie zmniejsza.
Moze te listy i stany skupienia sa polaczone? Gdybym potrafila sie skoncentrowac na matematyce to bym ja zrobila (i moglabym ja skreslic z listy), gdybym poswiecila konkretny czas na konkretne zadanie i skupila sie na nim w tym czasie to listy by sie zmniejszyly?
Chcialabym powiedziec, ze walcze z materia, ale to tez nie tak - jestem obwarowana listami, kalendarzami, kolorowymi markerami i przypominaczami w telefonie. Mam wiecej tabelek w Excelu niz kazdy szanujacy sie humanista powinien, wiecej notatnikow niz bede w stanie w zyciu zapisac, wiec moje przygotowanie do tematu jest na najwyzszym poziomie. A listy rosna pomimo tego wszystkiego i jakby na zlosc wszystkim tym moim probom kolorowania notatek w zaleznosci od hierarchii waznosci.
Czy ktos nad tym kiedykolwiek zapanowal? Dajcie znac czy Wam sie udalo. Wszelkie porady mile widziane.
Na koniec bede ja w Brooklynie. To jak sie tam znalazlam jest historia na nastepny raz. Zdjecie by Charlie Clift bo moje zdjecia sa uwiezione na komputerze, ktorego nie umiem obslugiwac. Za mna most Brooklynski, przede mna woda, w mojej glowie pewnie lista rzeczy wciaz do obejrzenia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co robie kiedy mnie nie ma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co robie kiedy mnie nie ma. Pokaż wszystkie posty
środa, 30 kwietnia 2014
sobota, 1 czerwca 2013
Co ma Gra o Tron do Unii Europejskiej
Ten blog powinien zostać przemianowany na "wstyd i gańba" na cześć mojego braku motywacji w jego kierunku. W życiu dookoła tyle ciekawych rzeczy, tyle pytań bez odpowiedzi, tyle monologów wewnętrznych a tu taka cisza.
Może to wina nowej pracy. Praca skupia się głównie siedzeniem na szeroko-pojętych mediach społecznych łącznie z blogami. A przynajmniej w opisie na tym się skupia, bo w rzeczywistości jest skomplikowaną i subtelną grą polityczną. Planszą do gry jest Londyn, pionkami są i ludzie i Instytucje i gracze dzielą się na dwie kategorie - tych, którzy modlą się o ślepy los i tych, którzy robią wszystko by ich ślepy los nie spotkał. Czyli, w pracy jak w życiu.
A tutaj kolejny dowód, że wszystko jest grą. W tym przypadku Grą o Tron. Książki nie czytałam, serialu nie widziałam, ale cokolwiek łączącego popkulturę z polityką europejską jest przeze mnie z marszu uwielbiane.
Co może nam powiedzieć Gra o Tron o Unii Europejskiej? Odpowiedź jest tutaj:
Jestem sobie sterem, żeglarzem i okrętem przez jakiś czas i dziś po raz pierwszy od marca miałam okazję usiąść nad zdjęciami. Oczy mam już kwadratowe od patrzenia w ekran, ale ... nie mam już żadnych zaległości. Warto było. Na koniec żonkile, których dawno już nie ma.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
