I znow nadszedl ten czas w moim zyciu, ze otacza mnie balagan, ktorego skale potrafi oddac tylko Guernica Picasso. Koniec roku akademickiego, koniec umowy o wynajem i tym samym koniec stalego, wlasnego miejsca na ziemi angielskiej. Dookola mnie pudla, kartony, walizki i torby i za nic w swiecie wszystko nie chce sie zmiescic do przeznaczonego sobie miejsca. Oficjalna konkluzja na moment obecny jest taka, iz mam za duzo butow. Myslalam, ze spakowalam juz wszystkie a tu nagle z szafy wylonily sie dwie kolejne pary. O te dwie za duzo, bo juz mi sie walizki skonczyly...
Ale od poczatku - do pakowania podchodzilam dzisiaj cale rano. Obeszlam pokoj, wzrokiem oszacowalam posiadane przeze mnie przedmioty i ilosc potencjalnych pudel i tym podobnych i wyszlam z zalozenia, ze wszystko bedzie dobrze. Z ta optymistyczna mysla (uciszajac piskliwy glos w mojej glowie powtarzajacy: "Ale sie na tych szacunkach przejedziesz") postanowilam, ze nalezly mi sie prysznic a przy okazji wszelkie rodzaje dostepnych maseczek do ciala, wlosow i buzi. Potem doprowadzilam do porzadku wszystkie posiadane przeze mnie paznokcie, dokladnie obejrzalam sie w lustrze, przemyslalam wplyw slonca hiszpanskiego na moje wlosy i nagle zrobilo sie dosc pozno....
Potem zjawilo sie Guru we wlasnej osobie i ... przeprowadzilo rewolucje w moich mocno juz ustabilizowanych i generalnie szanowanych metodach pakowania. Metody te to duzo marudzenia, duzo gadania, wiele wolania o uwage, potrzeba wspolczucia, szacowanie miejsca i ilosci, wyciaganie wszystkiego i ukladanie w kupki a na koncu wrzucanie do toreb, ugniatanie i wciskanie na sile. A potem ide na kawe i ciastko bo mi sie nalezy. Dodatkowym czynnikiem wspomagajacym pakowanie jest wypicie kilku kieliszkow wina przed rozpoczeciem udreki. Od lat wlasnie tak pakuje swoje zycie, a troszke go juz zapakowac w walizki musialam i wiem, ze te metody sie sprawdzaja. A bezczelne Guru przyszlo z kartka papieru, lista i kartonami i zaczelo pytac czego i kiedy bede potrzebowac. Co ja wieszczka jestem? Skad ja moge wiedziec jaka bedzie pogoda w ciagu najblizszego tygodnia? Chcialam zapakowac wszystko do wziecia ze soba, ale Guru stanowczo powiedzialo, ze nie potrzebne mi na 10 najblizszych dni 26 par majtek i ze bardzo chcialoby mnie zobaczyc przez ten krotki czas we wszystkich 13 parach butow. Moj bunt na nic sie nie zdal i nie moge ze soba zabrac czapki, bo podobno mi sie nie przyda. Podobno nie potrzebne beda mi tez trzy sukienki, choc do konca wciaz nie jestem przekonana. Potem sie poddalam - Guru spakowalo mi ksiazki, przynioslo lunch a ja lezalam w stresie na podlodze miedzy pudlami i walizkami.
Teraz jest po dziesiatej, a na moim lozku nie ma ani centymetra miejsca na mnie. Za to okazalo sie, ze mam dwa zestawy poscieli i okolo tuzina poduszek. One niestety za nic w swiecie nie chca wejsc do walizek... Boje sie zajrzec do szuflad w lozku, bo obawiam sie, ze tam tez kiedys wkladalam jakies rzeczy. Ciekawe gdzie je zapakuje...? Mam za to kubek herbaty, wizje imprezy i ciasta z dziewczynami o polnocy z okazji wyprowadzki, w tle gra mi Johnny Cash i jego 'Ring of Fire', swieczka pachnie rozami a przede mna Oxford i Devon. Mam tez bardzo fajne Guru, ktore mnie glaszcze kiedy mam swinska grype (juz mi przeszla) i dba o moje zdrowie psychiczne kiedy sie pakuje. Ba! Idzie ze mna sprawdzic czy zdalam na studia na przyszly rok i mnie potem niesie na barana do domu bo zdalam i to bardzo ladnie. A potem przynosi mi oliwki. Warto bylo sie pokluc implantem dla takiego Guru.
(konkluzji o pakowaniu nie bedzie, poniewaz pakowanie nie jest jeszcze skonczone)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą implanty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą implanty. Pokaż wszystkie posty
piątek, 19 czerwca 2009
czwartek, 21 maja 2009
(Nie)blyskotliwa notka
Mam aliena w rece i reka mi najpierw od tego zsiniala, potem sie obsiniaczyla, a dzisiaj moglam zdjac bandaz wreszcie i zobaczyc jakie to szkody poczynilam sama sobie. Czego to ludzie nie wymysla zeby sie samo-okaleczyc. Na razie nie widze zadnych efektow ubocznych, ale okres przejsciowy to pierwsze 4 miesiace, a nie pierwsze 40 godzin, wiec nie bede jeszcze niczego oceniac. Poza tym mam bardzo wyrazne wspomnienie tego, jak sie czulam dwa dni po usuwaniu osemek i wiem, ze potem bylo tylko gorzej. Jestem realistka. I mam kolejna ceche wspolna z Cicikiem - obie jestesmy zaimplantowane.
Jesli nie implant to podobno pozostaje mi 'maczeta'. Nie pytajcie o wyjasnienia, bo to zbyt skomplikowane. Z tego co zrozumialam to chodzi o jakies amazonskie rybki.
Mam niejasne wrazenie, ze mialam pomysl na bardzo blyskotliwa notke. I tak byla blyskotliwa ta mysl, ze nie udalo mi sie jej zatrzymac i teraz dryfuje gdzies i czeka az kolejny rybak ja pochyci w siec swoich skomplikowanych mysli.
Dostalam od Guru kwiatki z okazji 6 miesiecy. Guru przyszlo w swoich nowych jeansach i porwalo mnie do kina. 6 miesiecy to nieduzo, ale i duzo z drugiej storny. Zyczylismy sobie na razie jeszcze raz tyle i zeby bylo tak samo odjazdowo.
Podobno mam na ludzi wspaniale demoralizujacy wplyw jesli chodzi o wycieczki na zakupy. Z nikim sie tak nie kupuje ciuchow/butow czy makijazu jak ze mna. Tytul jest to zaszczytny i aby nie wyjsc z wprawy postanowilam jutro wybrac sie na wycieczke i kupic sobie zielony sweterek, ktory widzialam ostatnio w Zarze.
Jesli nie implant to podobno pozostaje mi 'maczeta'. Nie pytajcie o wyjasnienia, bo to zbyt skomplikowane. Z tego co zrozumialam to chodzi o jakies amazonskie rybki.
Mam niejasne wrazenie, ze mialam pomysl na bardzo blyskotliwa notke. I tak byla blyskotliwa ta mysl, ze nie udalo mi sie jej zatrzymac i teraz dryfuje gdzies i czeka az kolejny rybak ja pochyci w siec swoich skomplikowanych mysli.
Dostalam od Guru kwiatki z okazji 6 miesiecy. Guru przyszlo w swoich nowych jeansach i porwalo mnie do kina. 6 miesiecy to nieduzo, ale i duzo z drugiej storny. Zyczylismy sobie na razie jeszcze raz tyle i zeby bylo tak samo odjazdowo.
Podobno mam na ludzi wspaniale demoralizujacy wplyw jesli chodzi o wycieczki na zakupy. Z nikim sie tak nie kupuje ciuchow/butow czy makijazu jak ze mna. Tytul jest to zaszczytny i aby nie wyjsc z wprawy postanowilam jutro wybrac sie na wycieczke i kupic sobie zielony sweterek, ktory widzialam ostatnio w Zarze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)