Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boskie buty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boskie buty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 marca 2008

Wszyscy skonczymy jako emo.

Podobno blog zaplanowal sobie przerwa na 5pm PDT. Ciekawe gdzie na mapie znajde strefe PDT. I coz to w ogole za bezczelnosci zaplanowac sobie przerwe bez zgody managmentu (chodzi o mnie).

Mam buty. Kupilam je sobie w przyplywie euforii koncowo-termowej. Sa piekne. Ale niestety nie zastapia odeszlych calkiem niedawno ecco i jestem w fazie poszukiwania butow do latania po swiecie. Nawet nie wiecie, jak takich butow jest malo. Mierzylam tez dzisiaj dzinsy. Pelno dzinsow. Znalezc dobre buty do latania po okolicy jest mniej wiecej tak trudno, jak znalezc fajne dzinsy. No chyba, ze sie chce rurki lub adidasy. Moze sobie kupie rurki i adidasy? Albo nie! Kupie sobie rurki, tenisowki w czachy, sweterek w poziome paski, uczesie sie z przedzialkiem kolo ucha i zostane emo. Bo eyeliner juz mam.

Poza tym mam sie calkiem dobrze. Dziekuje.

piątek, 15 lutego 2008

50 post - czyli cos cienko mi to idzie

Juz wypocilam z siebie 50 postow na tym wciaz dla mnie nowym blogu.

Cisza ostatnich dni spowodowalna byla stanem wrecz holenderskim, a przynajmniej w sensie geograficznym (czytaj: depresja). A nawet jesli nie bylo az tak podbramkowo, to znalazlam sie conajmniej na granicy belgijsko-holenderskiej (w ktoryms miejscu to na pewno pod poziomem morza). I tylko dzieki poszczegolnym osobistosciom udalo mi sie wczolgac spowrotem na rowniny emocjonalne. Tym oto bohaterom dziekuje - chociaz oni i tak wiedza, ze bez nich juz dawno Suspension Bridge bylby czasownikiem dokonanym, a nie trybem przypuszczajacym (czy tak, jak normalnie jest - poza sfera rozwazan wszelkich - nie tylko gramatycznych). Mam swoich wlasnych, dobrych Samarytan.

Jakies osiem minut spacerem przez akademik odbywa sie impreza walentynkowa. Jest nudna do tego stopnia, ze obrzydla mi juz czekoladowa fontanna. Jeszcze tam wroce, bo okolo 75% osob z ktorymi zamienilam kilka slow powiedzialo (bez mojej zachety) ze mam boskie/piekne/seksowne/fantastyczne/swietne/rewelacyje/itp buty. To warte wracania na impreze. I nie mowcie, ze czegos w tych butach nie ma. Nawet robiac zakupy w Auchan ludzie sie za moimi stopami odzianymi w te czerwone cuda odwracali. To kawal udanego zakupu przy ktorym beldna wszystkie inne odcienie czerwieni, kazda impreza staje sie ciekawsza, a kazdy dzien niskiej samooceny zmienia sie w choc troszke weselszy. Te buty to chodzacy samozachwyt i ucielesnienie stwierdzenia ze "Mody przemijaja. Styl jest wieczny."